Notatki z lektur: Spinoza z ulicy Rynkowej

Z kategorii nadrobionych – Isaak Bashevis Singer: Spinoza z ulicy Rynkowej.
Składniki: Chasydzi, filozofowie, szarlatani, oszuści, rabini, dziwki, złodzieje, zbrodniarze, piękne kobiety, demony, goje, ortodoksi, ateiści, handlarze, lekarze, swatki, plotkarki.
A także: miłość, nienawiść, zazdrość, żądza władzy, wiedzy i bogactwa, współczucie, dobro, zły los, pokusa, nadzieja, tchórzostwo.
Miejsca: małe galicyjskie miasteczka, dworki, poddasza, ulice, sklepiki.

Czytając Singera jak zwykle ma się poczucie obcowania z opowieścią, która ma drugie dno. Jest przygodowo, kolorowo, czasem strasznie, niekiedy bardzo wzruszająco. Znakomite wciągające fabuły, niezwykle bogate tło obyczajowe i filozofia, ta niezrównana żydowska filozofia potrafiąca zupełnie zmylić oczekiwania czytelnika.
„Co powinien zrobić Żyd jeśli nie jest pobożnym człowiekiem? – zapytał rabin. I odpowiedział: -Niechaj udaje pobożnego. Wszechmocny nie wymaga dobrych intencji. Liczy się czyn”.

Jedenaście znakomitych opowiadań, polecam.

 

Reklamy

Przemyskie apokryfy

Marcowe popołudnie. Mgła, bezruch, melancholia.

 

„Wyrastają one, nieregularne i nierówne, nie wykształcone i zrośnięte z sobą, jak palce potworkowatej ręki, pączkujące i zwinięte w figę.
Inni porównywają te dni do apokryfów, wsuniętych potajemnie między rozdziały wielkiej księgi roku, do palimpsestów, skrycie włączonych pomiędzy jej stronice, albo do tych białych nie zadrukowanych kartek, na których oczy, naczytane do syta i pełne treści, broczyć mogą obrazami i gubić kolory na tych pustych stronicach, coraz bladziej i bladziej, ażeby wypocząć na ich nicości, zanim wciągnięte zostaną w labirynty nowych przygód i rozdziałów.” (Bruno Schulz: Noc wielkiego sezonu)

 

Jeśli siedzi się odpowiednio długo i odpowiednio nieruchomo na jednej z ławek, starając się zwolnić bicie serca do tempa w jakim mech porasta kamienie brukowe na Rynku, można dostrzec, jak któraś z kamienic usiłuje rozprostować stare kości lub otrząsnąć się dyskretnie z marcowej szadzi.

 

Zimna marcowa wilgoć wciska się w szczeliny w murze. Kamienice przytulają się ciasno do siebie, a czasem przez sen rozpychają łokciami.

 

W marcu rzeka jest samotna. To taki czas, jak przedłużające się wyjście na spacer. Już za chwilę wrócą całe gromady dzieci i zakochanych. Ale na razie irytująco długo zakładają buty, kończą herbatę, pakują zapomniane kanapki…